Dancing With Myself
reanimacja rekonstrukcja reklamacja
Archiwum
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
Grudzień 2009
Styczeń 2010
Luty 2010
Maj 2010
Czerwiec 2010
Lipiec 2010
Sierpień 2010
Grudzień 2010
Maj 2011
Ostatnie wpisy
  • 50.
  • 49.
  • 48.
  • 47.
  • 46.
  • 45.
  • 44.
  • 43.
  • 42.
  • 41.
Zakładki:
Cellar Door
Dwubiegunowy
Dwubiegunowy
Sleepless in my head. Sleepless in ...
Wiesz, że nie.
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
RSS
środa, 25 maja 2011
50.

och, jak długo mnie tu nie było. dobrze, że komputer chociaż pamięta hasło, bo ja to juz nie... och, drogie panie, drodzy panowie. jestem we wrocławiu. mieszkam. od piątku. daleko od wszystkich i wszystkiego, co znam, od ludzi, ulic, miejsc i zakamarków. ale nawet nie mam czasu czuć, a może to jeszcze nie pora. plątam się po tym mieście, rozwłóczam, spaceruję i jeżdżę tramwajami, w poszukiwaniu pracy, ludzi i w ogóle szczęścia i pomyślności. kiedy się już przecież powiedziało a to i trzeba powiedzieć b. tak na prawdę, to chciałam uciec z pociągu, razem z 3 torbami większymi ode mnie, i zatrzymać się chociażby w krzakach w rowie, żeby nie dojechać ale i żeby nie wrócić. chciałam przecie. a teraz mieszkam. trochę w pustce jakiejś i próżni, ale ona powoli się wypełnia.

moje kochanie. mam wrażenie, że nie jestem wcale tak daleko. ale nie wiem, jakbym się czuła i jak bardzo byłoby mi gorzko i smutno, gdyby to on sobie wyjechał, gdzieś w świat, nie wiadomo na jak długo. udaje teraz, bardzo udaje, że mnie nienawidzi strasznie, odpycha i wcale nie chce znać, zupełnie, jakby łączyła go ze mną nie-tylko-przyjaźń. a przecież ma swojego chłopa, którego kocha... bż. martwię się. nie chciałabym, żeby myślał, że go opuściłam. miś miś miś.

nie wiem, czy kiedykolwiek gdzieś będzie mi tak dobrze jak było mi przez ten rok 

21:32, kaprysna_chmura
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 grudnia 2010
49.

cudowny. kochany.

bez telewizora, bez radia, internetu, Wiadomości, Faktów, teleekspresu, reklam, programów rozrywkowych, seriali, teleturniejów, Mam talentu, Śniadania polityków lub też publicystów, Poranków w tvn24, You can dance'u; tygodników, Ekspresów Ilustrowanych a nawet Rzepy, poradników, programów dwutygodniowych i innego szmelcu godnego jedynie wyjebania na śmietnik. tu tu tu, teraz, w tym miejscu. w bańce mydlanej, w absolutnie w małym, kochanym świecie, daleko od ogólnie ważnych bardzo spraw. jeszcze tylko kilka miesięcy, ale będę do niego wracać myślami do końca życia. co dalej - nikt nie wie.

22:53, kaprysna_chmura
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
48.

szczęśliwa. choć całe mnóstwo rzeczy na głowie. magister i łał, współpraca ze stowaszyszeniem artystów-historyków sztuki, cudownie. M. dziś wraca znad morza, już strasznie tęsknię. jest moim małym czarodziejem, moim słońcem. nie chcę już nigdy się z nim rozstawać, choć to absolutnie niemożliwe. w przyszłym roku zaczynam studia w Poznaniu a on wyjeżdza do Berlina. mimo to i tak chcemy mieć dziecko i być nawzajem częścią swoich.. żyć (?:) A pan -drugi pan? jestem trochę skonfudowana, bo mimo iż nadal pożądam jego towarzystwa, czuję się przy nim taka mała, nieśmiała, głupia, typowe. Jego piękno mieści się bardziej w tym, jaki jest, co ma w środku, ile światła gwiazd i niesamowitego ciepła i troskliwości. Razem z jego trzydziestoma kilkoma latami, siwiejacymi skroniami i tym wszystkim innym, mm. małe, nic nie znaczące rzeczy, czynności, kawa, mój pokój w naszym mieszkaniu, słońce na ścianach, ludzie. jest mi tu dobrze, wreszcie, wreszcie. jak nigdy wcześniej.

14:31, kaprysna_chmura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 lipca 2010
47.

zakochała się troszkę. była nad morzem. podobno ma dużo męskich cech. ale jak ma nie mieć męskich cech, skoro większość mężczyzn wokół ich nie ma? przecież musi sobie jakoś poradzić. dlatego miłość może poczuć tylko do kogoś, kto zwolni ją z obowiązku bycia bardziej zrównowazoną, bardziej zdecydowaną i silniejszą oraz da jej przestrzeń do bycia delikatnym, małym, nieśmiałym kurczakiem. to przynosi ulgę. dżentel men. skoro jej kolega współlokator twierdzi, że jest kobietą? hm? i pożycza od niej książkę o starych opowieściach o Kobiecie-Matce-Żywiole-Stworzycielce? bosz. a On? jest zaraz obok, oczywiście niezdobywalny. ale ta pani już podogdziła się z tym, że tak jest i On wrósł w jej serce mimo to. pani patrzy teraz powłóczystym spojrzeniem, którego nie widać.

15:18, kaprysna_chmura
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 czerwca 2010
46.

w pewnym sensie doszłam do końca. pierwszy raz ever ktoś z moich znajomych usłyszał, że mam dość wysłuchiwania historii o jego nieudanych romansach/rozstaniach/niepowodzeniach. Czy ja jestem pojemnikiem na czyjeś niekończące się żale? a co ze mną, e? w końcu postanowiłam wyrazić moje, moje uczucia, musiał słuchać. próbował radzić, ale to beznadziejne. przynajmniej wie teraz, że ja też mam takie historie do opowiedzenia. dziwne uczucie, powiedzieć o czymś, co od zawsze się ma w sobie i o czym nikt najbliższy dotąd nie wiedział. piwo świeże działa, uhm.


śmierć. nawet, jak myślisz, jak Ci się wydaje, że można się na nią przygotować, to, no cóż. Tak nie jest.

 

 

23:09, kaprysna_chmura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 czerwca 2010
45.

mam jakieś dziwne sny ostatnio. tak nieprawdopodobne, że aż możliwe. dziś śniło mi się, że mój promotor nie pozwolił mi się bronić we wrześniu, tylko kazał w czerwcu. kurka. albo że rozmawiałam z właścicelem mojego byłego miejsca zamieszkania i z każdym słowem stawał się coraz większy i większy i grubszy i w ogóle, aż w końcu był tak ogromny, że nie mogłam dojrzeć jego twarzy...

już myślałam, że moje dobre duchy mnie zostawiły samą i zrobiły sobie urlop ode mnie. wczoraj ewidentnie dały sobie spokój. no bo ile można, tyle czasu przesiedziały przy mnie i postanowiły zrobić mi małą niespodziankę. najgorszy dzień od dawna, nagranicy płaczu, ale już, już. wszystko dobrze.

M. ciągle przyprowadza chłopaków, z każdej imprezy nowego, gh, zamykają się w nocnym pokoju a ja się oczywiście zastanawiam, JAK ON TO kurka ROBI? nie to, żeby potem mi nie mówił, że "nic nie było, naprawdę nic nie było", ale ja i tak wpadam przez to w kompleksy, no! chociaż wiem, że nie byłoby to do mnie podobne, ale ale. jednak.

proszę państwa, jestem ciągle pod wrażeniem tego, jak fantastycznie mieszka się w centrum. wszystko jest na wyciągnięcie ręki, wszędzie można się dostać w ciągu chwili i w pięć minut uczynić zadość wszelkim lokalowym i towarzyskim zachciankom:) i poprzez nowych znajomych dostałam się w ręce stylisty i fryzjera-amatora, któy po spożyciu pewnej ilości Ballantinesa z colą  i wzamian za całusa wczarował mi kilkoma cięciami nożyczek tak nieprawdopodobną fryzurę na głowie, że wreszcie wyglądam jak człowiek! coś niesłychanego:) a wracając do kwestii miasta, doszłam wczoraj do wniosku, że ono mimo wszystko nie żyje. tu i naokoło i wszędzie niemal w centrum zieją pustymi oczodołami okna opuszczonych, odrapanych kamienic, witryn sklepowych i nigdy nie otwartych lub zamkniętych galerii i festiwalowych centrów. to miasto poprostu umarło, tylko my jeszcze o tym nie wiemy. żyjemy tu siłą rozpędu, chodząc po trupie.

14:19, kaprysna_chmura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 maja 2010
44.

a jednak, a jednak, piszę. zapewniłam sobie owocowy doststęp do sieci, póki nie mam własnego, ale to zapewne już wkrótce się zmieni. tak, jest świetnie. już kilka dni mieszkam w nowym miejscu, i nie powiem, początek, czyli wczoraj, jako że był to pierwszy normalny dzień, był dziwny. wszystko taaakie nowe, na pieszo do pracy przez poranną Piotrkowską, zakupy w nowych miejscach i wieczór z chłopakami, taki miły. to był dobry wybór, bardzo dobry. właściwie zrządzenie losu. cały czas coś się dzieje, ktoś nas odwiedza, jest wesoło i całkowicie bezproblemowo. doczekałam się juz nawet podglądacza, jako że na razie nie mam zasłonek:) kilka dni przed przeprowadzką było strasznie nerwowych i męczących, jako że właściciele mojego poprzedniego mieszkania postanowili wrócicć kilka dni wcześniej, niż to było w planie.... słodko... ach, i parapetówka na sto osób, oczywiście w towarzystwie policji i pogotowia nawet, choć moze nie jest to powód do dumy;) ale teraz muzyka wypełnia nasze mieszkanie i dzwonią butelki wina. jestem u siebie. haha:)

21:40, kaprysna_chmura
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 maja 2010
43.

dzień dobry, to ja. dawno mnie tu nie było, ale cóż, tak to właśnie się zdarza. przez ten czas wszystko się pozmieniało, dziewczyny powychodziły za mężów, byłam w Berlinie z Panią i panem M, a to naprawdę, naprawdę przecudowne miasto, żywe i młode. i widziałam obrazy Fridy Kahlo, tuż przed moimi oczami, doprawdy - wzruszajace. poruszające. zawsze tego chciałam:) a teraz się przeprowadzam. moje nowe mieszkanie zawiera już dwóch lokatorów, jednym z nich jest pan w.w. właśnie, i jest całkowicie wspaniałe. w centrum. ma słoneczne, duże pokoje, jest nowe, prawie puste i to jest takze plus:) czuję się, jakby zaczynał się dla mnie nowy rozdział życia, jakbym dopiero teraz dorastała, stawała się sobą, po prostu. czuję, że teraz będzie całkiem inaczej i że będzie tak, jak chcę. może wszystko się uda.

niedługo przyjdzie lato, a dziś wessała mnie łąka. no. ze słońcem przyszło życie, życie!

nie wiem, czy tu jeszcze zajrzę, bo póki co nie będę miała dostępu do sieci. może jeszcze kiedyś. a może nie.

życzę Wam wszystkiego dobrego.

Georgia O'Keeffe

15:47, kaprysna_chmura
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog